VIOLETTA
(Pamiętnik)
Tak się cieszę, że mam Leóna. Ale bardzo się boję, że on nie bierze mnie na poważnie tak jak ja jego. Muszę się go o to zapytać. Ale na razie cieszę się na ślub Angie i Taty. Ale martwi mnie to że będę tam sama, nie mogę tam iść z Leónem bo nie chcę, żeby tata się denerwował czy coś w tym stylu. Dzisiaj nie mam weny do pisania.
#sobota#
VIOLETTA
Dziś jest ślub taty bardzo się cieszę. Ubrałam się w złotą spódnicę i błyszczącą bluzkę:
Gdy schodziłam po schodach mój tata witał jakąś panią za, którą stał chłopak z grzywką postawioną przynajmniej 5 centymetrów do góry.
- Violetto chodź tutaj!- zawołał mnie tata.-To jest moja przyjaciółka z Włoch, Clara.-wskazał na kobietę mniej więcej w wieku mojego taty.- A to jest jej syn Federico... będą tutaj mieszkać aż do chwili gdy znajdą odpowiednie mieszkanie.
Nic nie powiedziałam tylko poszłam się dalej szykować.
-Violetto zaprowadź Federico do pokoju gościnnego.-powiedział tata, a ja zrobiłam zachęcający gest ręką.
-Hej jestem Fede.-powiedział chłopak.
- Wiem.- powiedziałam oschle.
- Śpiewasz?-zapytał.
- Tak, śpiewam, tańczę, gram na gitarze i na pianinie.
-A chodzisz do tego Studio.
- Tak, a teraz pozwól że się będę szykować dalej.
- Tak, a teraz pozwól że się będę szykować dalej.
FEDERCO
Viola jest śliczna, ale jakaś taka za bardzo księżniczkowata.
VIOLETTA
Jesteśmy w kościele właśnie zaczyna się przysięga.
- Czy ty Angeles bierzesz sobie tego Germana za męża?- zapytał ksiądz.
Angie miała odpowiedzieć.
- Ja .............................................................................................
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------
------------------------
-----
komentujcie pliss
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz